Adam Skórnicki nie ukrywa, że Pronergy Polonia Piła była lepszą drużyną przez trzydzieści wyścigów. Szkoleniowiec czerwono-czarnych wskazuje również możliwą przyczynę słabszej postawy w drugiej części spotkania.

Ultrapur Start Gniezno zremisował w rewanżowym meczu półfinałowym Krajowej Ligi Żużlowej, przez co gnieźnianie kończą ligowy sezon. Trener Adam Skórnicki jasno stwierdził, że pilanie byli lepsi przez cały dwumecz.

– Byliśmy słabsi przez trzydzieści wyścigów. Wydarzenia przed pierwszym meczem nam nie pomogły. Trochę nas to w Pile uśpiło i tej straty nie udało się odrobić – skomentował trener.

Sporą pracę przy niedzielnym torze odegrał Grzegorz Węglarz – toromistrz ze sporym bagażem doświadczenia. Jego pracę można było docenić już podczas Pucharu GKSŻ 500R, a w rewanżu dyrygował prace nad nawierzchnią. Jak przyznał trener Skórnicki, Węglarz pomagał nim od kilku dni.

– Była potrzeba chwili. Od kilku dni Pan Grzegorz pomagał nam z torem. Nie sprostaliśmy. Było dużo przedsięwzięć ze strony klubu, ale nie udało nam się tego połączyć. Mogliśmy trochę bardziej kontrolować wodę, żeby poszło trochę mniej. Być może trochę tor stał się zbyt ciężki po tych całonocnych opadach. Pewnie nie do końca stworzyliśmy idealne warunki zawodnikom, żeby mogli lepiej wywiązać się z zadania. Trochę zabrakło czasu, ale tak to bywa w sporcie. Wygrywa ten, który popełnia mniej błędów. W tych trzydziestu wyścigach była to pilska Polonia.

Przed meczem doszło do zmian pod względem numerów. Pierwszy raz w sezonie otwieraliśmy mecz domowy od pary Adam Ellis-Sam Masters. Była to decyzja całego sztabu szkoleniowego, a miało to na zadaniu rozpocząć pogoń za wynikiem.

– Doszliśmy do takiego wniosku ze sztabem szkoleniowym. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak dobrze zacząć te zawody. Wystarczyło, że trochę się w środku pogubiliśmy i ten mecz nam uciekł – kończy.