W niedzielę najważniejsze starcie Ultrapur Startu Gniezno w sezonie 2025. Podopieczni Adama Skórnickiego staną przed próbą odrobienia aż szesnastu punktów z pierwszego meczu przeciwko Pronergy Polonia Piła. Dziennikarz Canal + – Piotr Kaczorek podzielił się swoimi spostrzeżeniami przed derbowym spotkaniem w Krajowej Lidze Żużlowej.
Ultrapur Start Gniezno ma za sobą ciężką przeprawę na pilskim torze, gdzie stanęli naprzeciw Pronergy Polonii Piła. Gnieźnianie przez większość spotkania szukali odpowiednich ustawień, które odnaleźli poszczególni zawodnicy. Ostatecznie Polonia pokonała czerwono-czarnych 53:37 i w niedzielę dojdzie do sporego wyzwania, które nie koniecznie może zakończyć się powodzeniem. Zdaniem Piotra Kaczorka odrobienie takiej przewagi punktów może być naprawdę trudne.
– Nie widzę awansu Startu z kilku różnych powodów. Po pierwsze, szesnaście punktów przewagi, na tym etapie sezonu, to jest bardzo dużo. Przy tak wyrównanych drużynach to zaliczka, która moim zdaniem, jest niemal niemożliwa do odrobienia – podkreśla dziennikarz. – Spójrzmy, jak wyglądał pierwszy mecz w Gnieźnie. De facto nie wystąpili w nim Adrian Cyfer oraz Tomasz Gapiński. Nie było jeszcze w składzie Polonii Wiktora Jasińskiego, który spisuje się bardzo dobrze. To są duże rezerwy, a Polonia zdobyła wówczas 39 punktów.
Kaczorek spojrzał również na kwestię braku Bastiana Pederesna w meczu fazy zasadniczej. Jego zdaniem obecność Duńczyka niewiele zmieni, ponieważ Pronergy Polonia Piła ma odpowiednią liczbę zawodników, którzy są w stanie zapewnić odpowiednią przewagę w dwumeczu.
– W Gnieźnie, oczywiście, nie wystąpił w tym pierwszym meczu Bastian Pedersen, ale z drugiej strony Casper Henriksson spisał się wówczas lepiej, niż spisuje się obecnie. Wydaje mi się, że ewentualny zysk związany z obecnością Bastiana nie będzie aż tak duży. Polonia jest chyba na tym etapie mocniejszą drużyną, co pokazała w pierwszym meczu. Wiktor Jasiński, Villdas Nagel, Adrian Cyfer, Jonas Seifert-Salk – nie ma w tym gronie zawodnika, który zrobi w Gnieźnie piętnaście punktów, ale sam ten kwartet może zapewnić pilanom 38 punktów potrzebnych do awansu do finału. To czterech równych, solidnych i mocnych żużlowców.
Celem Ultrapur Startu Gniezno jest zdobycie przynajmniej 53 punktów, które premiują awansem w dwumeczu zespół z wyższego miejsca po fazie zasadniczej. Sytuacja wydaje się bardzo trudna, o czym wspomina dziennikarz pracujący przy meczach PGE Ekstraligi oraz Metalkas 2. Ekstraligi. Zwraca on również uwagę na początek spotkania, który z miejsca musi rozpocząć niwelowanie strat z pierwszego meczu.
– Sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby różnica z pierwszego meczu była mniejsza. W składzie Polonii nie ma zawodników, a w konsekwencji też par, co do których można by się spodziewać, że Start będzie regularnie nadrabiał na nich stratę z pierwszego meczu. A to warunek sine qua non, żeby gnieźnianie mogli myśleć o finale. Nawet gdy znajdzie się jedno słabsze ogniwo, pilanie będą mogli stosować rezerwy taktyczne łatając tę dziurę.
Zdecydowanie pomocna byłaby pewna niedyspozycja po stronie gości. Piotr Kaczorek przytacza jednak jeden z meczów PGE Ekstraligi, konkretnie półfinałowe starcie PRES Grupa Deweloperska Toruń z Betard Spartą Wrocław, gdzie dwóch zawodników zdołało zdobyć aż trzydzieści osiem punktów.
– Moim zdaniem, sprawę finału najpewniej przesądził pierwszy mecz w Pile. Teraz Start musi liczyć na zbiorową, pilską niedyspozycję, na jakieś kompletne niedopasowanie się do toru. Przy założeniu, że nie będzie momentu ocknięcia. Widzieliśmy chociażby w PGE Ekstralidze, że Betard Sparta Wrocław przez dużą część spotkania półfinałowego była drużyną zagubioną w Toruniu. Wystarczyło przebudzenie Brady’ego Kurtza pod koniec meczu i dobra dyspozycja Artioma Łaguty w jego dużej części, żeby zdobyć 38 punktów. Te 38 punktów to zatem nie jest wcale tak dużo i ich zdobycie nie powinno sprawić pilanom problemów – kończy.
Foto: Ola Gandurska
