Ultrapur Start Gniezno nie znalazł sposobu na pokonanie Wybrzeża Gdańsk. Casper Henriksson przyznaje, że niedzielny tor znacznie odbiegał od tego, którego miał okazję dostarczyć w połowie sezonu. Ponadto żużlowiec gnieźnieńskiego Startu wyciągnął wnioski po meczu w Pile i podejdzie do kolejnych pojedynków ze znacznie chłodniejszą głową.
Moment startowy to znak charakterystyczny Henrikssona, który dzięki niemu wielokrotnie potrafił przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niedzielne popołudnie w Gdańsku okazało się jednak w pewnym stopniu trudne, aby mógł on ostatecznie wykorzystać atut. Szwed wygrywał dojazd do łuku, ale z braku prędkości na dystansie tracił pozycję bądź musiał odrabiać na wirażach. Jak sam przyznaje, brakowało mu przyśpieszenia, ale będzie on przygotowany na gdański owal przy ponownym spotkaniu.
– Tak, dokładnie. Tor zdecydowanie się różnił od mojego ostatniego startu. Próbowałem różnych ustawień przez całe zawody i nie udało mi się znaleźć tego odpowiedniego. Powiedziałbym, że wszystko zazwyczaj pasowało na 90 procent – przyznaje. – Miałem problem ze znalezieniem odpowiedniej prędkości. Jestem jednak przekonany, że znalazłem już to odpowiednie ustawienie. Zapiszę je sobie i wykorzystam to następnym razem.
Casper zasilił konto Ultrapur Startu Gniezno o pięć punktów z bonusem, ale ponownie najlepsze biegi notował na początku spotkania. Podobnie było z Pronergy Polonią Piła. Szwed jest przeświadczony o swoich problemach i ma zamiar się poprawić. Jeżeli zmierzymy się z Piłą w półfinale Krajowej Ligi Żużlowej, Henriksson będzie na ten mecz odpowiednio przygotowany.
– Tak samo było w Pile. Pierwszy wyścig miałem dobry, a potem miałem problemy. Zapisałem w komputerze swoje błędy i już ich nie powtórzę, podobnie jak ustawień – podkreśla. – Nie popełnię już tych samych błędów. Przeanalizowałem wszystko i następnym razem podejmie już dobre decyzje. Skupiam się teraz na dalszej części sezonu.
Nasz szwedzki rodzynek po raz ostatni startuje w cyklu Speedway Grand Prix 2. W miniony piątek ścigał się na ryskim torze, gdzie niewiele zabrakło do awansu i walki o finał. Nasz zawodnik nie miał wielce udanego snu, ale żałuje przede wszystkim jednego upadku. Stracił w nim swój najlepszy motocykl, a zapasowy nie został odpowiednio przygotowany do walki na twardym torze.
– Nie *śmiech*, zdecydowanie nie. Cały czas lał się strumień deszczu bądź drogi były dziurawe. Nie był to może najlepszy sen, ale taki jest żużel – dodaje z uśmiechem. – W tym biegu straciłem swój najlepszy motocykl, więc musiałem wyciągać swój zapasowy, który nie był odpowiednio przystosowany. Musiałem znaleźć wszystko od początku i nie dałem rady. Było za mało czasu.
Przed nami jeszcze jeden mecz fazy zasadniczej. 10 sierpnia o godz. 18 podejmiemy na #W25 OK Kolejarza Opole, co będzie ostatnim testem przed nadchodzącymi meczami o stawkę. Zapytaliśmy Caspera o to, czy ma rzeczywiście zamiar sprawdzić jeszcze coś przed półfinałami Krajowej Ligi Żużlowej. Szwed jest jednak przekonany, że dysponuje odpowiednim sprzętem i ma zamiar zdobyć dziesięć punktów.
– Nie. Zazwyczaj to były mecze wyjazdowe, gdzie miałem najwięcej problemów. Trochę to kwestia nowych torów czy innego materiału, ale domowy jest mi dobrze znany. Trenowałem tam wiele razy i znam go na pamięć. Nic nie będę testował i jadę po dziesięć punktów – kończy.
Foto: Ola Gandurska
