Adam Ellis był zdecydowanym liderem Ultrapur Startu Gniezno w meczu przeciwko Pronergy Polonii Piła. Brytyjczyk zdobył jedenaście punktów i przyczynił się do tego, że zwycięstwo pozostawało w zasięgu do samego końca. Po meczu Ellis przyznał, że tor należał do tych z gatunku wymagających i liczy na to, że wyceluje z dobrą formą na fazę play-off.

Niedzielna porażka w Debrach Wielkopolski zdecydowanie przyćmiła jeden z lepszych występów Adama Ellisa w sezonie 2025. Brytyjczyk dwukrotnie przyjeżdżał na pierwszej pozycji, imponując przy tym prędkością na dystansie. To właśnie urodzony w Marmande żużlowiec uzyskał najlepszy czas dnia, pokonując cztery okrążenia w czasie 62,75. Jak przyznał po meczu zawodnik Ultrapur Startu Gniezno, ambicje odnośnie wyniku były zdecydowanie wyższe i wierzył, że uda się utrzymać prowadzenie z początku meczu.

Tor nie należał do tych łatwych, wiele od nas wymagał. Zaczęliśmy dobrze i myślałem, że to utrzymamy do końca. Ostatecznie zabrakło niewiele – przyznaje Ellis. – Naprawdę to ciężkie uczucie, walczyć do samego końca i nie odnieść zwycięstwa. Możemy jednak tutaj wrócić w play-offach, więc dobrze, że mieliśmy przetarcie.

Ellis w zeszłym roku dzielnie bronił barw pilskiej Polonii. Był jednym z lepiej punktujących zawodników na domowym torze, zanim pilanie musieli się przenieść na obiekt Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Gospodarzom udało się jednak zaskoczyć byłego zawodnika, który wypunktował dwie różnice względem swoich dotychczasowych doświadczeń.

Było naprawdę więcej luźnego materiału, ale też o wiele bardziej twardo niż zazwyczaj. Jeżeli miałeś dobry start, mogłeś tutaj powalczyć. Były to naprawdę ciężkie warunki do jazdy – podkreśla Brytyjczyk urodzony na francuskiej ziemi.

Kibice byli pewni obaw o postawę Ellisa po meczu z Lokomotivem Daugavpils. Wówczas zawodnik gnieźnieńskiego Startu zdobył raptem pięć punktów, nie wygrywając przy tym ani jednego biegu. Ellis nie uważa, ze odstawał pod względem prędkości w meczu z Łotyszami i raczej zawiodły go podjęte na torze decyzje. Widzi on pewne mankamenty do poprawy przed nadchodzącym meczem z Wybrzeżem Gdańsk.

Nie czułem, że jechałem jakoś źle przeciwko Lokomotivowi, ale podjąłem kilka złych decyzji na trasie. Mogłem spokojnie wyciągnąć znacznie więcej, jeżelibym zdołał pokonać rywali w swoim ostatnim starcie. Jeden błąd kosztował mnie wiele, ale najważniejsze, że wtedy wygraliśmy – podkreśla. – Tak naprawdę to ucierpiała wtedy moja duma. Myślę, że muszę popracować na startami. One będą ważne w niedzielę przeciwko Wybrzeżu. Nadal mam nad czym pracować. Mam nadzieję, że będę w najlepszej dyspozycji na fazę play-off.

Przed meczem w Pile pytaliśmy Sama Mastersa o jego odczucia związane z torem w Gdańsku. To samo pytanie skierowaliśmy do Adama, który… nie pamięta swojego doświadczenia z tym torem. Sprawdziliśmy i ostatni start naszego Brytyjczyka na gdańskim torze miał miejsce w 2013 roku. Ellis jest zdania, że brak jakichkolwiek wspomnień z danym torem może pomóc.

Myślę, że przejechałem tam jedne zawody jako młodzieżowiec, co było chyba z dziesięć lat temu. Czasami to nawet pomaga, bo możesz podejść do tego wszystkiego na chłodno. Nie masz złych bądź dobrych wspomnień i jedziesz swoje – kończy.

Foto: Ola Gandurska