R.Wojciechowski: W pierwszej kolejności rozmowy z siódemką, która wywalczyła awans

Sezon 2017 przeszedł do historii. Zakończył się on dla naszego klubu sukcesem w postaci awansu zespołu HAWA Start Gniezno do pierwszej ligi. Stało się to po tym, jak czerwono-czarni pokonali w dwumeczu finałowym Speed Car Motor Lublin. Menadżer sportowy Rafael Wojciechowski zapowiada, że cała siódemka, która walczyła w meczu finałowym będzie miała pierwszeństwo w rozmowach kontraktowych pod kątem przyszłego roku. Koncepcja pierwszoligowej drużyny nie zakłada szerokiej kadry zawodników – ich zbyt duża ilość zdaniem menadżera nie wpływa korzystnie na atmosferę w zespole.

Rafael Wojciechowski chciałby, aby w Gnieźnie zostali Ci zawodnicy, którzy wywalczyli awans. „Musimy usiąść i trochę ponegocjować”mówi menadżer sportowy HAWA Start „Myślę, że dojdziemy do porozumienia. Wcześniej musimy przygotować sobie cały budżet, wiedzieć jak ten tort kroić. Z siedmioma zawodnikami, którzy walczyli w meczu finałowym rozmowy prowadzone będą w pierwszej kolejności. Na pewno będzie musiał dojść do tego jakiś junior i prawdopodobnie jeszcze jeden zawodnik, który będzie oczekującym, a być może okaże się na tyle dobrym, że wzmocni naszą kadrę w pierwszej lidze.” – dodaje.

Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, aby wskazywać konkretne nazwiska żużlowców, którzy mogliby zasilić szeregi świeżo upieczonego pierwszoligowca. Sezon jeszcze trwa, a okienko transferowe rozpocznie się 1 listopada. „Kilka nazwisk chodzi po głowie. Są to Polacy jak i obcokrajowcy.” – przyznaje R.Wojciechowski. „Zobaczymy, co będzie w naszym zasięgu finansowym. Chciałbym aby ta drużyna w przyszłym roku sprawiała miłe niespodzianki. Walczyła i wygrywała w Gnieźnie, a także zaskakiwała pozytywnie w meczach wyjazdowych. Wierzę w to, są to młodzi chłopcy z najbardziej doświadczonym kapitanem. Wiem, że Mirek bardzo chce zostać w Gnieźnie i liczę, że będzie tutaj kapitanem na wiele lat. Pozostali zawodnicy będą się również rozwijać w Gnieźnie i z roku na rok czynić takie postępy, a być może kiedyś tych zawodników ujrzymy w najwyższej klasie rozgrywkowej.” – mówi o sportowych planach menadżer klubu z Pierwszej Stolicy.

gniezno-lublin-final_020

W pierwszej kolejności do rozmów zasiądzie siódemka, która wywalczyła awans do I ligi

W pierwszym sezonie występów w rozgrywkach ligowych gnieźnianie dysponowali szeroką kadrą zawodników. Już po pierwszych treningach wyselekcjonowane zostało ścisłe grono żużlowców rywalizujących o miejsce w składzie. Teraz, przed sezonem na torach w I lidze, działacze nie zakładają długiej listy zawodników oczekujących. „Nie zakładam poszerzenia kadry. Czym jest ona szersza tym mniej zdrowa atmosfera panuje w zespole.” – stwierdza R.Wojciechowski. „Nie może być tak, jak w tym roku – dziesięciu czy jedenastu zawodników. To było trochę za dużo. Ja co prawda wybrałem siedmiu-ośmiu zawodników, którzy byli w tej ścisłej kadrze i rywalizowali o miejsce w składzie. W przyszłym roku na te pięć miejsc seniorskich chce mieć maksymalnie sześciu zawodników, którzy będą ze sobą rywalizowali o miejsce w składzie.” – taką koncepcję składu zakłada menadżer i dodaje: „Na dzień dzisiejszy marzy mi się jedno solidne wzmocnienie, pozyskanie zawodnika mogącego być liderem. Chciałbym, żeby było trzech juniorów rywalizujących ze sobą o miejsce w składzie. To także podnosi ich poziom rozwoju. Mamy też ambicję, aby ktoś z adeptów szkółki żużlowej zdał egzamin na licencję i włączył się w zawodach młodzieżowych do rywalizacji, punktował dla Gniezna, a w przyszłości mieć będziemy kolejnego wychowanka w ligowym składzie.” – kończy.

Awans ligę wyżej to także wyzwanie pod kątem finansów. Przed drużyną ambitny cel w postaci walki o fazę play-off. Żeby zespół z Gniezna miał zaatakować pierwszą czwórkę zdaniem naszego rozmówcy potrzebny będzie budżet na poziomie 2,5 miliona złotych. „To taki realny plan żeby się włączyć w walkę o pierwszą czwórkę.” – mówi Rafael Wojciechowski. „Jako sportowcy będziemy mieć ambitny cel, walczyć o play-offy. Trudno jest założyć, czy tak faktycznie będzie. Chcemy, aby w przyszłym roku nasz tor był atutem. Dawno większość pierwszej ligi tutaj nie jeździła. Zawodnicy mają zainwestować w sprzęt, rozwijać się dalej, a jest to możliwe bo mają ogromny potencjał.” – stwierdza z przekonaniem.