Kulisy absencji Patryka Fajfera w finale 2LŻ.

Młodzieżowy duet gnieźnieńskiej drużyny w spotkaniu finałowym stworzyli Norbert Krakowiak oraz Damian Stalkowski. Pierwotnie w składzie miał się znaleźć Patryk Fajfer, którego nie oglądaliśmy w pierwszym meczu w Lublinie oraz w półfinale z Poznaniem na torze w Gnieźnie. Żużlowiec na przedmeczowym, zamkniętym dla publiczności treningu, prezentował się z dobrej strony i wydawało się, ze nic nie stoi na przeszkodzie, aby wystąpił z numerem 15 na plastronie w konfrontacji ze Speed Car Motorem Lublin. Mimo powołania Patryk nie powrócił do składu na najważniejsze spotkanie w sezonie – dzień przed meczem przedstawił w klubie zwolnienie lekarskie.

„Ze strony menadżera-opiekuna Patryka Fajfera padła propozycja dodatkowej gratyfikacji finansowej za występ w meczu finałowym na co niestety zarząd i ja zdecydowanie nie wyraziliśmy zgody.” – informuje menadżer finansowy GTM Start Gniezno Dariusz Kowalczyk. „Patryk otrzymał powołanie na mecz, miał w nim jechać. Niestety, w sobotę przedstawił zwolnienie lekarskie. Nie wnikamy w to, jakie to jest zwolnienie.” – dodaje D.Kowalczyk.

Wobec takiej sytuacji sztab szkoleniowy skorzystał z Damiana Stalkowskiego. Wypożyczony z Bydgoszczy junior startował w meczu na silnikach Dawida Wawrzyniaka. W trzech wyścigach zdobył dwa punkty i bonus. „Myślę, że to jest jego strata. Nie brał udziału w tak wspaniałym meczu i sukcesie GTM”mówi o braku Patryka Fajfera Dariusz Kowalczyk. „On sam poniósł wizerunkowe straty. Do rozmowy na pewno jeszcze wrócimy. Dziś czekamy, aż skończy się okres zwolnienia Patryka i pojawi się w klubie. Wówczas będziemy rozmawiać.” – dodaje działacz klubu z Wrzesińskiej. 

091

Patryk Fajfer

Patryk Fajfer jest bratem Oskara, który w tym sezonie z powodzeniem ściga się na pierwszoligowych torach w barwach Zdunek Wybrzeża Gdańsk. Opiekę nad młodzieżowcem z Gniezna sprawuje team na czele którego jest Tomasz Fajfer, były zawodnik Startu. Działacze gnieźnieńskiego klubu są przekonani, że to on stoi za decyzją o dodatkowych żądaniach finansowych. „Musiał się podporządkować ojcu i tak się skończyło, jak się skończyło.” – mówi D.Kowalczyk. Menadżer finansowy zwraca uwagę, że klub przez cały sezon dbał o zawodnika, zapewnił mu odpowiednie warunki do rozwoju. „Ubolewam nad tym faktem, bo inwestowaliśmy w niego, otrzymał od nas wyjazd na obóz, zapewniliśmy opiekę trenera oraz psychologa, korzystał z silników klubowych. Był na kontrakcie zawodowym, wszystkie zobowiązania miał regulowane na czas. My ze swojej strony nie mamy sobie nic do zarzucenia. Szanujemy tą decyzję. Jeśli ktoś nie chce brać udziału w projekcie pod tytułem Start Gniezno – a on jest dla mnie najważniejszy – to sam się z tego skreśla.” – stwierdza.

Sternik klubu zauważa postępy, jakie poczynił w tym sezonie Patryk Fajfer. Junior dostał szansę wielu startów w imprezach młodzieżowych, ponadto z dobrej strony zaprezentował się w kilku meczach ligowych. Kibicom szczególnie mocno zapadło w pamięci spotkanie z rundy zasadniczej ze Speed Car Motorem Lublin w którym zdobył sześć oczek i dwa bonus. „My czekamy na rozmowę z Patrykiem. Uważamy, że w tym roku zrobił największy postęp z zawodników, rozwinął się. Miał dużo startów, punktował. Zrobił się fajnym zawodnikiem, szkoda byłoby go stracić, ale niestety. Nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem.” – kończy Dariusz Kowalczyk.

Tekst: Radosław Majewski