E.Krcmar: „Problem z dopasowaniem do toru”

Obok Vaclava Milika należy do czołowych przedstawicieli młodego pokolenia czeskiego żużla. W zimowej przerwie trafił do Gniezna i swoją postawą na torze udowadnia, że był to właściwy ruch działaczy GTM Start. Eduard Krcmar w niedzielę, przy okazji rywalizacji z Naturalną Medycyną PSŻ Poznań, dobre biegi przeplatał słabszymi.

Ostatecznie do dorobku drużyny z Grodu Lecha Eda dołożył siedem oczek w czterech startach. Po meczu przyznał, że nie jest zadowolony z występu. „Dzisiaj nie jestem zadowolony. Nie mogłem się dopasować do toru.” – wskazał przyczynę swojej słabszej dyspozycji. „Jestem u siebie, na domowym torze, ale za każdym razem mam tutaj jakiś problem. Brakowało trochę treningu w piątek. Padał deszcz i został on odwołany. Super, że dziś wygraliśmy. Mamy finał, z tego się cieszymy. Mam nadzieję, że dalej wszystko będzie OK” – przekonuje E.Krcmar.

7D__7178

Eda Krcmar w walce o ligowe punkty

Dla Czecha nie ma większego znaczenia z kim pojedziemy finałowy dwumecz w niedzielę 10 oraz 17 września. „W Lublinie startowałem w ubiegłym roku.” – wspomina. „Oba tory – ten w Lublinie jak i w Ostrowie są dobre. W tym sezonie dobrze mi się jechało w Ostrowie. Nie ma to dla mnie znaczenia, na jakim torze pojedziemy.” – mówi Eda, którego zabrakło w pierwszym meczu na obiekcie lubelskich „Koziołków”. Wtedy przeszkodą okazał się konflikt terminów – na niedzielę przełożona została runda kwalifikacyjna do IMŚJ co automatycznie uniemożliwiło przyjazd Krcmara do Lublina.

Eduard Krcmar wraz ze swoim teamem nie przewiduje żadnych gwałtownych ruchów przed finałami drugiej ligi. „Myślę, że silniki mam dobre.” – zapewnia. „To tylko kwestia odpowiedniego dopasowania się do warunków torowych. Wówczas wszystko będzie okey” – przekonuje obcokrajowiec gnieźnieńskiej drużyny.

Spotkanie z Poznaniem oglądało ponad trzy tysiące widzów. Działacze oraz sami zawodnicy liczą na jeszcze większy doping ze strony publiczności – wsparcie kibiców jest niezwykle potrzebne i mocno motywuje żużlowców. „Zapraszam już dzisiaj na rewanż w finale. 17 września widzimy się w Gnieźnie. Potrzebujemy wielkiego dopingu! Wszystko będzie bardzo dobre!” – zakończył z charakterystycznym dla siebie akcentem sympatyczny Czech.

Tekst: R.Majewski/B.Kapczyński